Co zabrać w góry latem? Lista kontrolna – czyli co spakować na jednodniową wycieczkę w góry

pixlDługo przymierzałem się do napisania tego postu. Temat być może prozaiczny i poruszany już na forach, ale jednak stale aktualny i niezmiernie ważny w przypadku planowania wędrówki po górskich szlakach. W góry chodzę od około 3 – 4 lat i przez cały ten okres starałem się wypracować listę niezbędnych rzeczy, które powinienem spakować do plecaka wyjeżdżając na jednodniowe wycieczki / weekendowe wypady w sezonie letnim. Metodą prób i błędów dochodziłem do optymalnego zestawu, który zapewniłby mi na szlaku dwie najważniejsze rzeczy – bezpieczeństwo i komfort.

Nie zapominajmy, że Tatry to góry, w których pogoda może zmienić się bardzo gwałtownie i musimy być na to zawsze, bezwzględnie przygotowani. Musimy też znaleźć odpowiedni balans pomiędzy wagą naszego plecaka, a listą najpotrzebniejszych rzeczy do zabrania. Z jednej strony w trudnych warunkach, wielki i ciężki plecak może przeszkadzać, a nawet zagrażać życiu, natomiast z drugiej okazać się może, że dodatkowa rzecz, którą zabraliśmy uratowała nas w krytycznej sytuacji.

Przechodząc do meritum. Co spakować w góry w sezonie letnim? Jak przygotować się na wyjście na szlaki turystyczne od strony ekwipunkowej? Poniżej lista „must have” rzeczy, które warto zabrać. Dodatkowo, pozwoliłem sobie na dodanie konkretnych pozycji, z których sam korzystam – z góry zaznaczam jednak, że artykuł nie ma na celu promowania konkretnych marek lub sklepów. Zestawienie zostało tutaj umieszczone tylko dla celów informacyjnych. Może ktoś z Was korzysta z takich samych produktów lub planuje zakup – chętnie podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami. Miłej lektury!


 

  1. UBIÓR W GÓRY:

 

  • Buty trekkingowe: bezsprzecznie najważniejsza rzecz – to one są w stanie zapewnić nam wygodę, stabilizację stopy, dobrą przyczepność i nieprzemakalność. Nie jestem zwolennikiem niskich butów turystycznych (chyba, że tylko nad Morskie Oko). Podstawa to solidne buty trekkingowe powyżej kostki z dobrą antypoślizgową podeszwą (najlepiej Vibram). Istotną cechą podeszwy jest jej sztywność – miękka lepiej pracuje na tarcie, a sztywna korzystniej układa się na krawędziach i małych stopniach. Z racji, iż szlaki w Tatrach w większości nie należą do mocno wymagających uważam, że najlepiej sprawdzą się tutaj średnio-sztywne buty. Nie zapomnijmy też, że dobry but, to dobrze dopasowany but – przed kupnem wybierz kilka modeli i rozmiarów i przymierz w skarpetkach, w którym zamierzasz chodzić po górach i sprawdź czy pięta jest dobrze unieruchomiona oraz czy palce mają wystarczająco dużo miejsca. Przed dłuższą wędrówką lepiej żeby buty były rozchodzone – unikniemy pęcherzów i bolesnych otarć.

 

MÓJ WYBÓR: Aku Camana Fitzroy

1
Źródło: www.sklep-presto.pl

 

  • Bielizna termoaktywna / koszulki – w upalne dni wystarczy koszulka bawełniana, jednak i tak polecam stosowanie koszulek z poliestru lub poliamidu, które bardzo dobrze odprowadzają wilgoć na zewnątrz. W chłodniejszy i wietrzny dzień bawełna się nie sprawdzi i bardzo szybko możemy przemarznąć nawet podczas krótkiego odpoczynku. Pamiętajmy również, że najlepiej przed słońcem chronią ubrania w jasnym kolorze oraz o gęstym splocie. Wczesną wiosną i późną jesienią, kiedy dni są zdecydowanie chłodniejsze niż latem zabierzmy ze sobą koszulkę z długim rękawem.

 

MÓJ WYBÓR: Quechua Tech Frech 50 (krótki rękaw) / Brubeck Dry (długi rękaw)

2
Źródło: www.decathlon.pl
3
Źródło: www.bieliznatermoaktywna.com.pl

 

  • Spodenki – tutaj podobnie jak z bielizną, liczy się przede wszystkim dobra wentylacja i żeby były szybkoschnące. Najlepiej też żeby nie zajmowały dużo miejsca w plecaku.

 

MÓJ WYBÓR: Quechua Arpenaz 50

 

4
Źródło: www.decathlon.pl

 

  • Softshell – odzież w góry to temat rzeka, a do tego tematu na pewno można zaliczyć rozważania, co do wyższości hardshell’u nad softshell’em. Ostatecznie zdecydowałem się na ten drugi – przed deszczem chroni mnie lekka kurtka przeciwdeszczowa bez membrany. Ubrania typu softshell charakteryzują się brakiem membrany oraz świetną oddychalnością i wiatrodpornością. Co prawda nie chronią przed deszczem, ale są zdecydowanie lżejsze i wygodniejsze o ciężkich, membranowych hardshelli.

 

MÓJ WYBÓR: Marmot Rom M2

 

5
Źródło: www.skalnik.pl

 

  • Polar – niezmiernie ważna w ubiorze w góry jest warstwa izolująca, która ma za zadanie utrzymać optymalną temperaturę ciała. Nie można pod żadnym pozorem zapomnieć jej nawet podczas upałów – w wyższych partiach jest zdecydowanie chłodniej, często też zdarzają się załamania pogody, które potrafią w dużym stopniu wyziębić organizm. Dla potwierdzenia sprawdźcie pogodę na stronie Tatrzańskiego Parku Narodowego (www.tpn.pl) i porównajcie Zakopane oraz Kasprowy Wierch (Kasprowy to ok. 10 -12 oC mniej). Osobiście polecam tutaj niezawodny materiał Polartec®, który doskonale sprawdzi się jako warstwa docieplająca.

 

MÓJ WYBÓR: The North Face Glacier 100 Full Zip

6
Źródło: www.skalnik.pl

 

  • Szybkoschnące spodnie – stawiam na lekkie spodnie softshellowe, które nie krępują moich ruchów. W chłodniejsze dni, żeby zachować komfort cieplny ubieram pod nie bieliznę termoaktywną (polecam serię Brubeck Thermo). Prawdę mówiąc, nie jest fanem spodni z odpinanymi nogawkami, sporadycznie też zakładam na szlak krótkie spodenki. Dzięki dobrej oddychalności i odprowadzaniu wilgoci lekkie spodnie softshellowe znakomicie nadają się również w upalne dni. Niewątpliwą ich zaletą (szczególnie w przypadku wędrówki w wyższych partiach np. Orla Perć) jest fakt, iż dobrze chronią przed wiatrem oraz są odporne na przetarcia.

 

MÓJ WYBÓR: The North Face Speedlight Pant (materiał: Apex Aerobic)

7
Źródło: www.8a.pl

 

  • Kurtka przeciwdeszczowa – kurtka w góry może nam zalegać na samym dnie plecaka, ale zawsze musimy ją mieć (nawet, gdy prognozy mówią o bezchmurnym niebie i braku opadów). Jak już wspominałem wcześniej, zdecydowałem się na odejście od ciężkich (i drogich) kurtek membranowym na rzecz softshella. Z racji tego potrzebowałem coś lekkiego na niespodziewany deszcz – wybór padł na „decathlonowskiego” Rain Cut’a, za którego zapłaciłem bodajże 40 zł. Oddychalnością może i on nie grzeszy i długiej ulewy nie zatrzyma, ale jest mega lekki i zajmuje mało miejsca w plecaku. W przyszłości przymierzam się do kupna czegoś bardziej chroniącego przed deszczem, ale równie lekkiego – prawdopodobnie wybór padnie na kurtkę Marmot PreCip.

 

MÓJ WYBÓR: Quechua Rain Cut

9
Źródło: www.decathlon.pl
  • Skarpety – nawet najlepsze buty potrzebują dobrej skarpety, aby spełniały swoje podstawowe funkcje. Na wstępie odradzam skarpety bawełniane – szybko nasiąkają wodą/potem, rozmiękczają skórę i mogą powodować bolesne otarcia. W sezonie letnim najbardziej sprawdzone są te z domieszką Coolmaxu, co gwarantuje bardzo dobrą cyrkulację powietrza i długotrwałe uczucie suchości w bucie. Natomiast w chłodniejsze dni polecam skarpety z mieszaniną syntetyków i wełny Merino (im jej więcej, tym lepiej).

 

MÓJ WYBÓR: Coolmax Expansive Travel (sezon letni) / Quechua Forclaz Warm (chłodniejsze dni)

 

 

10
Źródło: www.klubsalamandra.pl
11
Źródło: www.decathlon.pl

 

  • Chusta na głowę / czapka – osobiście nie lubię chodzić w czapkach i wszędzie zabieram swoją chustę wielofunkcyjną tzw. buffa. Dlaczego wielofunkcyjna? A no, dlatego że latem może uchronić nas od palącego słońca oraz może służyć do ocierania potu z czoła, a wiosną i jesienią z powodzeniem ochroni naszą szyję przed wiatrem lub zastąpi czapkę. Można ją do tego zawiązać i nosić na wiele sposobów – naprawdę warto ja mieć zawsze przy sobie.

 

MÓJ WYBÓR: Buff Original

12
Źródło: http://www.surfshop.pl
  • Rekawiczki – latem czasami mogą się przydać, wystarczą jednak cienkie polarowe rękawiczki, które nie zajmą dużo miejsca w naszym plecaku (w okresach przejściowych najlepiej spakować co najmniej 2 pary w tym jedną cieplejszą). Nie należę do zmarzluchów, dlatego też rękawiczki polarowe najczęściej leżą w plecaku, a ja wybierając się w Tatry zakładam najzwyklejsze rękawiczki treningowe bez palców, które przydają się do wspinania przy pomocy łańcuchów i klamer.

 

MÓJ WYBÓR: rękawice Trec Profi

13
Źródło: http://www.trecnutrition.com

 

  • Stuptuty – zimą oczywiście nieocenione, zabezpieczają przed dostaniem się śniegu do buta. Znając jednak kapryśną i gwałtownie zmieniającą się pogodę w Tatrach uważam, że w sezonie letnim lepiej również zabrać je ze sobą. Dobrze dobrane i zaciągnięte stuptuty uszczelnią granicę między nogami a butami i zapewnią czystość i suchość naszych nogawek i butów. Zwróćmy uwagę przede wszystkim na solidność zapięcia pod podeszwą oraz na materiał, który pokrywa łydki – niezmierne ważne jest, aby dobrze oddychał i był nieprzemakalny (umożliwi to sprawne wydalanie pary wodnej na zewnątrz).

 

MÓJ WYBÓR: Deuter Boulder Gaiter

14
Źródło: www.taternik-sklep.pl

 

 

2. SPRZĘT W GÓRY:

 

  • Plecak: w tym poście skupiam się na jednodniowych lub maksymalnie weekendowych wypadach w góry, dlatego też rozpatruję tutaj plecaki mniejszych rozmiarów (20 – 40 l). Plecaki turystyczne muszą przede wszystkim umożliwić przenoszenie ładunku w pobliżu ciała i umieszczenie środka jego ciężkości ponad biodrami i nogami. Przy wyborze konkretnego modelu zwróćcie uwagę czy plecak posiada sztywny, wewnętrzny stelaż oraz pas biodrowy, który pozwala odciążyć ramiona. Jak spakować plecak? – ogólna zasada mówi, że najlepiej, kiedy ładunek obciąża przede wszystkim biodra, a jak najmniej plecy i ramiona. Stąd też powinniśmy starać się układać ciężkie przedmioty niżej i możliwie jak najbliżej pleców. System H2O w swoim plecaku mam, ale jak na razie z niego nie korzystam – jakoś mi do szczęścia nie potrzebny 🙂

 

MÓJ WYBÓR: Simond Alpinism 33 L/XL

15
Źródło: www.decathlon.pl

 

  • Telefon komórkowy z naładowaną baterią: obowiązkowo wpisujemy do listy kontaktów numer alarmowy do służ ratunkowych GOPR/TOPR – 601 100 300 lub europejski telefon ratunkowy – Polecam również zainstalowanie na smartfonach bezpłatnej aplikacji Ratunek, która wchodzi w skład oficjalnego systemu powiadamiania o zgłoszeniu wypadku. Więcej informacji na temat tego jak działa aplikacja oraz linki do pobrania znajdziecie tutaj: www.ratunek.eu. Dodatkowo zadbajmy o to, aby w telefonie znalazł się kontakt do bliskiej osoby oznaczony skrótem ICE (ang. In Case of Emergency). Nie zapomnijmy też przed wyjazdem poinformować bliskich o planowanej trasie wycieczki, o której godzinie planujemy powrót oraz zasygnalizujmy im niezwłocznie, jeśli wiemy, że nasz powrót będzie opóźniony. W przypadku, gdy nie zabraliśmy ze sobą powerbanka, starajmy się możliwie jak najbardziej oszczędzać baterię.
  • Czołówka z zapasowym kompletem baterii: zawsze zabieram ze sobą czołówkę, ponieważ nigdy nie wiadomo na 100% czy uda się nam zejść przed zmrokiem i czy nie spotka nas coś niespodziewanego na szlaku. Przyda się nam ona również podczas zwiedzania jaskiń w Dolinie Kościeliskiej np. w Jaskini Mylnej (osobny post o jaskiniach Doliny Kościeliskiej znajdziecie tutaj i tutaj). Główną zaletą czołówki nad zwykła latarką jest to, że pozwala ona na mieć obie ręce wolne, przez co jest dużo wygodniejsza w użyciu. W sklepie zwracajmy uwagę czy nasza czołówka jest wodoszczelna, abyśmy mieli pewność, że będzie działała niezawodnie w każdych warunkach atmosferycznych. Dobrze jest zabrać także zapas baterii w razie „w”.

 

MÓJ WYBÓR: Petzl Tikka

 

16
Źródło: www.sklep-presto.pl

 

  • Kije trekkingowe: oj pamiętam jak długo wzbraniałem się od kupna, a później używania kijków. Bardzo długo uważałem je za kompletnie bezużyteczne. Wszystko zmieniło się diametralnie w momencie, kiedy wybrałem się z nimi po raz pierwszy do Doliny 5 Stawów, a następnie na Zawrat. Nie wierzyłem, że tyle mogą zdziałać – po pierwsze pomagają na uciążliwych podejściach, po drugie oszczędzają nam bolesnych zakwasów, a przede wszystkim odciążają nasze stawy kolanowe (gdzieś przeczytałem, że nawet o 30%). Co do samych kijów trekkingowych to w całej rozciągłości stoję za rozwiązaniem Flick Lock®, opatentowanym przez firmę Black Diamond. Jak dla mnie system ten jest niezawodny, szybko pozwala ustawić kije na wybranej długości oraz nie zużywa się tak szybko jak inne systemy rozporowe – według mnie inwestycja na długie lata i warto dołożyć trochę więcej pieniędzy.

 

MÓJ WYBÓR: Black Diamond Trail Sport 3

17
Źródło: www.8a.pl

 

  • Termos: nawet w sezonie letnim nie zapominam o termosie z ciepłą herbatą. Uwierzcie, nie ma nic lepszego jak kubek gorącej herbaty po ulewie, która zastała nas na samym szczycie 🙂 Oprócz długości utrzymywania ciepła płynu zwróćmy uwagę na zastosowany korek. Nie ukrywam, że jestem tu tradycjonalistą i preferuję klasyczny korek zakręcany od tych automatycznych typu „one-touch”.

 

MÓJ WYBÓR: Fjord Nansen Honer 0,7L

18
Źródło: www.sklep-presto.pl

 

  • Aparat fotograficzny: i jak tu wyjść z domu bez aparatu, którym będziemy utrwalali te piękne widoki? Zdecydowanie nie możemy o nim zapomnieć. Bardzo często zdarza mi się w wolnej chwili przeglądać zdjęcia lub filmiki z tras, które już przeszedłem, a poza tym co ja bym wrzucał na bloga? 🙂 Z osobistego doświadczenia – pół roku zajęło mi wybranie aparatu odpowiedniego na górskie wycieczki. Szukałem czegoś, co robi zdjęcia dobrej jakości, ale przede wszystkim jest odporne na działanie czynników atmosferycznych (trochę taki „pancerniak”). Wybór padł na Olympus Tough TG-4 i jak na razie jestem z niego mega zadowolony.

 

MÓJ WYBÓR: Olympus Tough TG-4

19
Źródło: www.morele.net

 

  • Kask: góry w Polsce może i nie należą do tych najniebezpieczniejszych, a wspinaczka w nich nie należy do tej najtrudniejszej, ale uważam, że wychodząc w strefę wysokogórską warto zainwestować w kask. Stanowić on będzie przecież podstawową ochronę w przypadku spadających kamieni albo upadku z wysokości. Sam jestem obecnie na etapie kupna takowego – może jesteście w stanie polecić mi jakiś konkretny model? Będę wdzięczny za Waszą każdą propozycję 🙂

 

 

3. NAWIGACJA

 

  • Mapa: jest zwolennikiem zabierania dobrej mapy turystycznej zawsze, nawet jeśli przeszedłem daną trasę kilkukrotnie i znam ją jak własną kieszeń. W przypadku załamania pogody lub gęstej mgły może ona okazać się nieoceniona w bezpiecznym powrocie do schroniska/kwatery. Po prostu trzeba ją mieć i tyle. Dodatkowo mapa ułatwia zaplanowanie wędrówki w górach oraz umożliwia monitorowanie jej przebiegu oraz czasu trwania. Najlepszy wybór to mapa laminowana – jest odporna na deszcz i zdecydowanie bardzie wytrzymała niż ta papierowa.

 

MÓJ WYBÓR: Mapa turystyczna Tatr 1:27 000. Wydawnictwo: Expressmap

20
Źródło: www.skalnik.pl
  • Przewodnik: zdaję sobie sprawę, że pewnie mniej konieczny niż mapa, jednak osobiście lubię poczytać sobie w drodze do Zakopanego opisy szlaków wraz z ciekawostkami planowanej do zwiedzania okolicy. Poza tym uwielbiam w trakcie odpoczynku odszukiwać szczyty i porównywać z panoramami przedstawionymi w przewodniku – czasami wcale to nie jest takie proste 🙂 Jeżeli chodzi o konkretny przewodnik w Tatry, to moim zdaniem bezkonkurencyjny jest przewodnik napisany przez Józefa Nykę.

 

MÓJ WYBÓR: Tatry Polskie. Przewodnik – Józef Nyka

21
Źródło: www.podhalanka.pl

 

  • Kompas/GPS: wydaje mi się, że warto zabrać kompas ze sobą. W czasach popularyzacji elektroniki może to okazać się dziwne, ponadto chyba nie ma już smartfona na rynku, który nie posiada odbiornika GPS, ale jednak to dalej sprzęt elektroniczny i może nas w niespodziewanym momencie zawieść. Kompas nie zajmie nam dużo miejsca w plecaku, jest lekki, a przede wszystkim można go kupić za naprawdę niewielkie pieniądze.

 

MÓJ WYBÓR: Quechua C 200 – kompas płytkowy

22
Źródło: www.decathlon.pl

 

 

4. OCHRONA PRZED SŁOŃCEM

 

  • Okulary przeciwsłoneczne: pierwszoplanowy środek ochronny przed palącym słońcem. Swoisty „must have” podczas wypadów w góry – dzięki nim nasze oczy nie będą nadwyrężone poprzez szkodliwe działanie promieni ultrafioletowych. Okulary powinny zatrzymywać 95-100% promieni UV. Warto też zadbać, aby oprawki okularów zawierały z boków osłonki, dzięki którym ograniczona zostanie ilość wpadających promieni słonecznych.

 

MÓJ WYBÓR: Uvex Sportstyle 307

23
Źródło: www.centrumrowerowe.pl
  • Krem z filtrem UV: nie mniej ważny od okularów jest krem ochronny, bez którego przebywanie na słońcu w górach może doprowadzić do oparzeń słonecznych. Najlepiej, jeśli nasz filtr zatrzymuje zarówno promienie UVA (główny czynnik powodujący nowotwory skóry), jak i UVB (czynnik odpowiadający za poparzenia słoneczne). Osobiście zabieram ze sobą dwa rodzaje kremów ochronnych: SPF 50 (do stosowania na twarz) oraz SPF 30 (do stosowania na ręce, kark).

 

MÓJ WYBÓR: Krem przeciwsłoneczny Aptonia SPF 30

 

24
Źródło: http://www.decathlon.pl

 

  • Pomadka ochronna z filtrem UV: pomadka ochronna z filtrem UV uchroni nas przed nadmiernym wysuszeniem ust oraz ich pękaniem. Wybierając w sklepie zwróćmy uwagę, aby była ona odporna na zmywanie i zlizywanie oraz nie zapominajmy o częstym smarowaniu ust – zwłaszcza po piciu i jedzeniu.

 

MÓJ WYBÓR: Nivea Sun Protect SPF 30

25
Źródło: www.doz.pl

 

5. APTECZKA

 

Kolejny obowiązkowy element, który musi znaleźć się w plecaku turysty górskiego. Apteczka powinna być niewielka, a cała jej zawartość umieszczona w wodoszczelnym opakowaniu. Absolutne minimum to:

  • plastry opatrunkowe
  • jałowe kompresy z gazy
  • bandaż elastyczny
  • chusta trójkątna
  • folia NRC – może się przydać w sytuacji awaryjnej
  • środek dezynfekujący
  • środki przeciwbólowe oraz na biegunkę np. Smecta lub Nifuroksazyd
  • rękawice winylowe
  • nożyce

 

MÓJ WYBÓR: Apteczka turystyczna Vera

26.jpg
Źródło: http://www.sklep-presto.pl

 

6. POZOSTAŁE / DODATKI

 

  • zestaw naprawczy – repsznury, igła i nitka, agrafki, taśma naprawcza (Duct Tape)
  • nóż ze stałą głownią / scyzoryk wielofunkcyjny – do udzielania pierwszej pomocy, naprawiania sprzęty czy też przyrządzania jedzenia
  • ogień – zapalniczka / zapałki w nieprzemakalnym pojemniku
  • worki foliowe – na odpadki, brudne rzeczy itd.
  • kubek i sztućce
  • notatnik i długopis
  • chusteczki higieniczne / papier toaletowy
  • żel antybakteryjny / mokre chusteczki

 

7. JEDZENIE

 

Wędrówka po górach wiąże się ze wzmożonym zapotrzebowaniem energetycznym, przez co zmuszeni jesteśmy dostarczyć naszemu organizmowi odpowiednią ilość składników odżywczych. Najlepiej sprawdzają się wysokokaloryczne posiłki, które dostarczą nam niezbędnego „paliwa”. Pamiętajmy też o zabraniu awaryjnej racji żywności, na wypadek niespodziewanego załamania pogody lub zbłądzenia. Na wypad w góry zabieram zazwyczaj ze sobą:

  • bułki pełnoziarniste z serem żółtym lub pasztetem – w upalne dni wędlina może się zepsuć
  • batony czekoladowe / czekolada
  • batony musli / chałwa
  • owoce – jabłka / banany
  • suszone owoce – rodzynki / morele / daktyle
  • kabanosy
  • orzechy
  • napój izotoniczny – dobrze nawadnia i uzupełnia braki elektrolitów
  • zapas wody – dwa litry na dzień to wydaję mi się rozsądnym minimum. Najczęściej dolewam do niegazowanej wody soku owocowego. Nasze zapasy podczas wędrówki możemy uzupełnić w schroniskach lub w czystych górskich potokach.

 

Na zakończenie – pamiętajcie, aby nie traktować przedstawionej przeze mnie listy, jako wyznacznik tego, co powinniśmy spakować do plecaka na letni wypad w góry. Każdy z Was na pewno ma swoje indywidualne upodobania i na pewno znajdzie na niej zarówno rzeczy niepotrzebne, jak i takie, których tutaj brakuje. Śmiało rozszerzajcie listę o kolejne elementy!

Przed wyjazdem w góry sprawdzam sobie listę przygotowaną w excelu, odhaczając przez kolorowanie komórek odpowiednie pozycje, które zostały przeze mnie spakowane do plecaka. Listę możecie pobrać tutaj: co_zabrać_w_góry_latem

 Jeśli się Wam podobało – udostępnijcie, lajkujcie i odwiedzajcie profile:

 

Reklamy

Jaskinie Doliny Kościeliskiej i Smreczyński Staw – część II

W pierwszej części relacji mieliście okazję poczytać co nieco o Jaskini Mroźnej, Smoczej Jamie i Wąwozie Kraków. Dzisiaj zapraszam Was do dalszej wędrówki, gdzie odwiedzimy m.in. miejsce, w którym naprawdę można się zgubić – Jaskinię Mylną.


Będąc już z powrotem w Dolinie Kościeliskiej docieramy do czarnego szlaku kierującego w stronę Jaskini Raptawickiej, który prowadzi w początkowej fazie wspólnie ze szlakiem czerwonym do Jaskini Mylnej. W międzyczasie niestety zaczyna padać deszcz i zmusza nas do założenia czegoś przeciwdeszczowego oraz do schowania aparatu do futerału. Od samego początku szlak szybko nabiera wysokości, a my znowu zmuszeni jesteśmy posiłkować się łańcuchami, które niewątpliwie pomagają przy pokonywaniu stromej rynny skalnej. Po około 10 minutach wspinania jesteśmy już przy rozwidleniu szlaków. Wybieramy szlak czarny – na czerwony przyjdzie jeszcze pora, jak tylko wrócimy z Jaskini Raptawickiej.

 

2017-07-25 12.37.23 1
Zbocze nad wejściem do Jaskini Raptawickiej.

Z powodu padającego nieustannie deszczu dochodzimy szybko pod zbocze Raptawickiej Grani i naszym oczom ukazuje się 15-metrowa, dobrze urzeźbiona ściana skalna. Na całej swojej długości ubezpieczona jest łańcuchami, które kończą się dopiero przy otworze wejściowym do jaskini.

 

2017-07-25 12.37.27 1
Szlak prowadzący do Jaskini Raptawickiej.
2017-07-25 12.37.26 1
Łańcuchy ciągną się do samego otworu wejściowego jaskini (widoczny w górze kadru).

Podejście wymaga od nas trochę wysiłku, niemniej jednak nie ma żadnych problemów ze znalezieniem dobrych, a przede wszystkim pewnych punktów podparcia. Na sam koniec schodzimy po stalowej, 4-metrowej drabinie. Pionowe wejście do jaskini oraz jej spore rozmiary powodują, że jest to niezwykle interesujące miejsce.

s
Drabina w Jaskini Raptawickiej

Jaskinia Raptawicka to w rzeczywistości wielka sala o rozmiarach 10 x 40 m i wysokości około 10 m. Jeśli nie planujemy zwiedzania jej wszystkich zakamarków, to w zupełności obejdziemy się bez posiadania latarki/czołówki. Komora główna Jaskini Raptawickiej powstała wskutek zapadnięcia się niżej leżących próżni skalnych, a w jej stropie znajdują się otwory dwóch małych studzienek.

2017-07-25 12.37.22 1
Jeden z ciemnych zakamarków Jaskini Raptawickiej.

Przygotowani w dwie mocne czołówki decydujemy się eksplorować wszystkie dostępne korytarze. Na prawo odchodzi 30-metrowy ślepy korytarz, na lewo 20-metrowy korytarz połączony z równoległym korytarzem ciasną szczelinką. Na wprost wejścia natomiast znajduje się mniejsza salka, od której również odchodzą ślepe korytarze, a idąc dalej przed siebie dojdziemy finalnie do ciasnego przełazu ze znajdującą się na ścianie kapliczką.

jaskinia_raptawicka_schemat
Jaskinia Raptawicka – schemat
Źródło: www.sktj.pl

Z Jaskini Raptawickiej wracamy dokładnie tą samą drogą, którą się do niej dostaliśmy. Przy zejściu zachowujemy ostrożność i pamiętamy, że łatwiej schodzi się twarzą do zbocza grani. Kolejnym naszym celem jest przysłowiowa „wisienka na torcie”, czyli Jaskinia Mylna, której otwór wejściowy znajduje się w bliskiej odległości.

2017-07-25 12.37.25 1
Na Raptawickiej Grani – niestety Bystra i Błyszcz zasłonięte chmurami.

Jaskinia Mylna to bezsprzecznie najciekawsza atrakcja naszej całej wędrówki po Dolinie Kościeliskiej. Położona jest na wysokości około 1098 m n.p.m., a łączna długość jej korytarzy wynosi 1615 m. Jej nazwa zdecydowanie zbieżna jest z jej charakterem – to swoista gmatwanina korytarzy i komór, sprzyjająca łatwemu zbłądzeniu. Podczas zwiedzania bezwzględnie nie możemy zapomnieć o niezawodnym źródle światła – smartfon w tym przypadku na pewno nie wystarczy. Z tyłu głowy polecam pamiętać również o odpowiednim ubiorze, którego nie będzie nam szkoda pobrudzić – często zdarza się czołganie, chodzenie po błocie i uporczywe przeciskanie się pomiędzy szczelinami. Ciężko też wygląda sprawa z robieniem zdjęć. Żałuję, że zabrałem na ten wyjazd ciężką i nieporęczną lustrzankę, ostały się niestety tylko 2 zdjęcia z wewnątrz.

2017-07-25 12.37.20 1
Trawers w Jaskini Mylnej – jak widać łatwo się pośliznąć 🙂

Szlak prowadzący w jaskini jest jednokierunkowy i oznaczony czerwonymi znakami. Lepiej nie kombinować i nie zbaczać z niego, a przestrogą niech będzie tragedia ks. Józefa Szykowskiego, który zbłądził i zmarł z wyczerpania. Jego zwłoki ostały odnalezione dopiero po 2 latach w odległych zakamarkach jednego z korytarzy. Ogólnie przygotujcie się, że w znakomitej większości będziecie poruszać się na kuckach, a jednym z większych problemów będzie sprawne przemieszczanie się z plecakiem. Osobiście polecam zarzucenie go na klatę, wtedy przeszkadza chyba najmniej 🙂

 

2017-07-25 12.37.19 2
Jedne z niewielu miejsc, w których można się bezproblemowo wyprostować (Wielki Chodnik)

Pierwszy etap zwiedzania jaskini to tzw. Okna Pawlikowskiego, które dają naturalne światło i dostarczają niezłych widoków na Bystrą (najwyższy szczyt Tatr Zachodnich). Rozwidlenia tuneli znakowane są czerwonymi trójkątami. Kolejno mijamy boczne odnogi jaskini: w prawo do Wielkiej Izby i w lewo tzw. Drogą Pawlikowskiego do Sali Chóry. Aby kontynuować główną trasę musimy w obydwu przypadkach powrócić tymi samymi tunelami. Zanim skręcimy na następnym skrzyżowaniu w prawo w tzw. „Białą Ulicę” idziemy na wprost do Skośnej Komory. Wspomniana Biała Ulica to najdłuższy korytarz w Jaskini Mylnej (uwaga na liczne kałuże w tym rejonie). Następnie szlak skręca w prawo na Wielki Chodnik, który został uwieczniony na naszych jedynych zdjęciach z jaskini 🙂 To tutaj właśnie należy przejść przez półkę skalną nad 3 – metrową szczeliną. Na sam koniec przechodzimy do Komory Końcowej i wychodzimy na powierzchnię przez przekopany w 1949 roku otwór wyjściowy.

Podsumowując, Jaskinia Mylna to najatrakcyjniejsza, ale też najtrudniejsza ze wszystkich udostępnionych turystycznie jaskiń w Dolinie Kościeliskiej. Dostarczy nam bez wątpienia emocjonujących wrażeń i na długo zapamiętamy jej niskie i ciasne korytarze. Po wyjściu kontynuujemy wędrówkę czerwonym szlakiem i schodzimy bezpośrednio na dno Doliny Kościeliskiej przy Pisanej Skale.

jaskinia_mylna_schemat
Jaskinia Mylna – schemat
Źródło: www.sktj.pl

Po 15 minutach dalszej wędrówki meldujemy się przy schronisku PTTK na Hali Ornak, uprzednio przechodząc przez Smytnią Polanę. Schronisko znajduje się na Małej Polanie Ornaczańskiej na wysokości 1108 m n.p.m. Turystów przyjmuje od 1948 roku, kiedy to zostało zbudowane, od 1973 roku nosi imię prof. Walerego Goetla.

Schronisko na Hali Ornak dysponuje 48 miejscami noclegowymi w pokojach 2, 3, 4, 6, 7 i 8-osobowych. Ceny noclegów wahają się w zależności od rodzaju pokoju od 35 do 50 zł/osoba. Na parterze znajduje się drewniana sala jadalna, bufet, recepcja oraz kuchnia wydająca posiłki. Ponadto, skorzystać możemy z suszarni mokrej odzieży, sali wypoczynkowej z biblioteczką oraz z kuchni turystycznej. Zestaw obiadowy kosztuje w okolicach 25 zł, natomiast wrzątek wydawany jest bezpłatnie. Będąc tutaj bezwzględnie musicie spróbować specjalności schroniska – szarlotki, która wypiekana jest w tradycyjnym piecu według starej receptury rodzinnej.

2017-07-25 12.37.17 1
Schronisko PTTK na Hali Ornak ( 1108 m n.p.m.)

Hala Ornak, na której znajduje się budynek schroniska to wyśmienita baza wypadowa na Czerwone Wierchy, Ornak, Starobociański oraz Jarząbczy Wierch. Tereny wokół schroniska znajdują się pod ścisłą ochroną (rezerwat przyrody Tomanowa – Smreczyny) i są siedliskiem wielu gatunków dzikich zwierząt.

2017-07-25 12.37.19 1
Widok ze schroniska na Hali Ornak

W niedalekiej odległości od schroniska przebiegają rozwidlenia szlaków – w lewo odbija szlak zielony na Ciemniak przez Dolinę Tomanową oraz szlak czarny zmierzający nad Smreczyński Staw, który jest naszym ostatnim celem na dzisiaj. Dodatkowo, przez Małą Polanę Ornaczańską przebiega żółty szlak prowadzący na Iwanicką Przełęcz. Stamtąd też okazale prezentuje się Błyszcz i Bystra – najwyższy szczyt Tatr Zachodnich.

2017-07-25 12.37.18 1
Bystra za chmurami (2248 m n.p.m.), Błyszcz (2159 m n.p.m.) oraz Baniste (1974 m n.p.m.)

Po krótkim odpoczynku cofamy się kilkadziesiąt metrów przed schronisko na Hali Ornak i maszerujemy w kierunku czarnego szlaku prowadzącego nad Smreczyński Staw. Za 30 minut powinniśmy być na miejscu.

2017-07-25 12.37.16 1
Drogowskaz prowadzący nad Smreczyński Staw

Podejście prowadzi leśną drogą, nie jest ciężkie, ponieważ poruszamy się po ścieżce z dobrze ułożonych kamieni. Szlak bardzo delikatnie pnie się w górę, przez co bardzo szybko docieramy do punktu docelowego.

image3346
Górujące nad Smreczyńskim Stawem Błyszcz i Bystra.

 

Smreczyński Staw to górskie jezioro morenowe, leżące na wysokości 1227 m n.p.m. Położone jest pomiędzy Doliną Tomanową i Pyszniańską. W najgłębszym miejscu osiąga nieco ponad 5 m. Legenda dotycząca stawu mówi, że pewien baca chciał go osuszyć, jednak głos z głębin zagroził mu, że gdy nie zaprzestanie swoich prac wszystkie miejscowości aż do samego morza zostaną zatopione.

Otoczenie Smreczyńskiego Stawu skłania do chwili odpoczynku, refleksji i podziwiania piękna okolicznej natury. Na tarasie widokowym znajduje się kilka ławek, skąd podziwiać możemy najwyższy szczyt Tatr Zachodnich – Bystrą.

2017-07-25 12.37.14 1
Taras widokowy nad Smreczyńskim Stawem.

Do Kir wracamy bezpośrednio znad Smreczyńskiego Stawu, najpierw czarnym, a następnie zielonym szlakiem. Droga powrotna zajmuje około 1 godzinę i 40 minut.

2017-07-25-12-37-13-1-min
Zmęczony, umorusany od stóp do głowy, ale szczęśliwy po dzisiejszej wycieczce.

 

Trasa przejścia:

 

 

trasa_wycieczki.jpg
Źródło: www.mapa-turystyczna.pl

 

Inne porady praktyczne i ciekawostki:

  • Dobrze jest zabrać do jaskiń czołówkę, zamiast latarki ręcznej – gwarantuje ona większą swobodę ruchów. Nie zapomnijcie o zapasowych bateriach!
  • Obowiązkowo zabierzcie ze sobą gorsze rzeczy – szczególnie da się to odczuć w Jaskini Mylnej, gdzie chwilami trzeba się czołgać.
  • Jaskinia Mroźna jest oświetlona od 1958 roku
  • W połowie XX wieku na Wyżniej Kirze Miętusiej istniała skocznia narciarska.
  • Smoczą Jamę można ominąć – przed otworem wejściowym po lewej stronie znajduje się ubezpieczona łańcuchami i klamrami trasa, która kończy się przy wylocie jaskini
  • W jakiej kolejności zacząć zwiedzać jaskinie w Dolinie Kościeliskiej? Osobiście uważam, że najlepiej rozpocząć od najłatwiejszej Jaskini Mroźnej, następnie Smocza Jama, Jaskinia Raptawicka i na sam koniec zostawić sobie Jaskinię Mylną.

 

Bardzo dziękuje za dotrwanie do końca i przeczytanie relacji. Jeśli się Wam podobało, zostawcie proszę komentarz lub udostępnijcie znajomym. Zapraszam Was również do odwiedzania stron:

Do zobaczenia niebawem na szlaku!

Jaskinie Doliny Kościeliskiej i Smreczyński Staw – część I

Dolinę Kościeliską zna niewątpliwie każdy miłośnik gór. Góromaniacy podziwiają ją przede wszystkim za niezwykłe formy skalne i piękne krajobrazy. Na szczególną uwagę zasługują jednak jej mroczne jaskinie. Ich zwiedzanie to kapitalna propozycja na kilkugodzinną wycieczkę, również w deszczowy dzień. Nie sposób też nie połączyć jej z wejściem nad Smreczyński Staw.

Ze względu na obszerność materiałów postanowiłem podzielić relację z wyprawy na 2 części. W pierwszej chciałbym zaprezentować Wam Jaskinię Mroźną, Wąwóz Kraków i Smoczą Jamę, w drugiej natomiast: Jaskinię Raptawicką, Jaskinię Mylną oraz dodatkowo wybierzemy się razem nad urokliwy Smreczyński Staw. Zapraszam do lektury!


Trasa: Kiry 1 – Lodowe Źródło czarny – Jaskinia Mroźna czarny -Polana Pisana 1 – Wąwóz Kraków żółty – Smocza Jama żółty – Jaskinia Raptawicka czarny czerwon – Jaskinia Mylna czerwon – Schronisko PTTK na Hali Ornak 1 – Smreczyński Staw czarny – Schronisko PTTK na Hali Ornak czarny – Kiry 1

Przewyższenie (różnica wysokości): 825 m

Trudność: gwiazda_pełna_17x17 gwiazda_pełna_17x17 gwiazda_pusta_17x17 gwiazda_pusta_17x17 gwiazda_pusta_17x17 gwiazda_pusta_17x17

Długość i czas przejścia szlaku:

1

Dojazd z Zakopanego:

Do Kir kursują liczne busy odjeżdżające z rejonu dworca PKP m.in. nr 59, 64, 105 i 106. Dla zmotoryzowanych jest tutaj natomiast rozległy parking, na którym za 30 PLN można zostawić auto na cały dzień. Koszt przejazdu z Zakopanego do Kir to 6 PLN, podróż trwa około 20 minut.

Rozkład jazdy busów: http://www.powiat.tatry.pl/wydzia-komunikacji-i-transportu

 

Opis szlaku: 

Pochmurny, czerwcowy poranek, meldujemy się wcześnie na parkingu przy wejściu do Doliny Kościeliskej. Ogólnie rzecz biorąc, Tatry Zachodnie są naszym pierwszorzędnym celem z uwagi na chęć stopniowania trudności pojawiających się na szlakach w Tatrach.

Zielony szlak prowadzi nas początkowo po bardzo rozległej polanie – Wyżniej Kirze Miętusiej (962 m n.p.m.). To tutaj prowadzony jest kulturowy wypas owiec, a turyści mają możliwość kupna oscypków i bundzu w miejscowych bacówkach.

2017-07-25 12.37.47 1
Wyżnia Kira Miętusia

 

2017-07-25 121
Szlak oscypkowy

Po kilku minutach marszu docieramy do pierwszego rozwidlenia szlaku. Mamy możliwość dalszego wędrowania zielonym szlakiem (co w rzeczywistości robimy), czarny szlak to Droga nad Reglami prowadząca na Przysłop Miętusi (1189 m n.p.m.), zaś czerwony zaprowadzi nas aż na Czerwone Wierchy (Ciemniak – 2096 m n.p.m.).

2017-07-25 12 zmiana
Pierwsze rozwidlenie szlaków

Po przejściu niewielkiej Cudakowej Polany wędrujemy dalej wzdłuż Potoku Kościeliskiego, aż w końcu docieramy do kolejnej już polany – Stare Kościeliska (970 m n.p.m.). Polana ta stanowiła w czasach świetności istotny ośrodek przemysłowy w tym rejonie. Znajdowały się tutaj: huta miedzi (później huta żelaza i zakład metalurgiczny), tartak, kuźnia, karczma, domy dla robotników, leśniczówka i drewniany kościółek. Do dnia dzisiejszego ostały się wyłącznie pozostałości po piecu hutniczym, na których znajduje się pamiątkowa tablica.

2017-07-25 12.37.44 1
Pozostałości po piecu hutniczym na polanie Stare Kościeliska

Lodowe Źródło to kolejne miejsce, w którym krzyżują się szlaki turystyczne. Niebieski (w prawo) odbija na Halę Stoły, którą odpuszczamy sobie podczas dzisiejszej wyprawy oraz czarny (w lewo) wprost do Jaskini Mroźnej, która jest naszym następnym celem.

2017-07-25 12.37.42 1
Nasz kolejny cel – Jaskinia Mroźna

Droga do Jaskini Mroźnej jest stosunkowo męczącą, w przeważającej części wiedzie przez las, a my nabieramy wysokości krocząc po kamiennych, ułożonych stopniach.

 

2017-07-25 12.37.41 1
Początkowe podejście do Jaskini Mroźnej

Po ok. 30 minutach mozolnego podejścia docieramy ostatecznie do drewnianej budki, w której sprzedawane są bilety do jaskini (cena biletu: 4 PLN, dzieci do 6 lat wchodzą za darmo). Jaskinia Mroźna została odkryta w 1934 roku przez Stefa Zwolińskiego i Jerzego Zahorskiego, a 12 lipca 1953 roku została udostępniona do zwiedzania turystom. Jest to jedyna jaskinia w polskiej części Tatr, która posiada sztuczne oświetlenie i bardzo dobrze zorganizowaną trasę zwiedzania (liczne metalowe poręcze i stopnie). Warto w tym miejscu również dodać, że jaskinia czynna jest od 26 kwietnia do 30 października w godz. 9:00 – 17:00.

2017-07-25 12.37.40 1
Pomocna metalowa poręcz przy początkowym zejściu

Wewnątrz jaskini panuje stała temperatura 6°C, stąd nie zaszkodzi zarzucić na siebie przed wejściem cieplejsze ubranie. Sporadycznie tylko zdarzyło się, że musieliśmy się schylić z uwagi na wąskie i ciasne przejście. Generalnie jednak jaskinia charakteryzuje się bardzo łatwą dostępnością i nie przysparza trudności technicznych. Wiąże się to niestety z dużą jej popularnością, co przekłada się na częste kolejki przy wejściu (zwłaszcza w okresie letnim).

2017-07-25 12.37.38 1
Wnętrze Jaskini Mroźnej
2017-07-25 12.37.37 1.jpg
Wszędobylskie kable nie odstępują nas na krok

Wielka Komora to największe pomieszczenie jaskini (wymiary: 25 x 10 m i wysokość dochodząca w najwyższym miejscu do 10 m). Kolejno mijamy na swojej drodze sztucznie utworzony zbiornik wodny – Sabałowe Jeziorko i docieramy do Sali Pochyłej zawierającej Piaskowe Stawki. Poprzez następny przekop dostajemy się ostatecznie do Komory Wstępnej, skąd już tylko kilka metrów dzieli nas od wyjścia w okolicach Skały Sowa.

jaskinia_mroźna_schemat
Schemat Jaskini Mroźnej
Źródło: www.sktj.pl

Przejście całej jaskini zajęło nam ok. 30 minut. Patrząc z perspektywy czasu, Jaskini Mroźna nie ma dużo do zaoferowania. Zawsze jest to oczywiście jakieś urozmaicenie wędrówki po Dolinie Kościeliskiej, ale szału nie ma i na kolana na pewno mnie nie powaliło. Zdecydowanie ciekawsze atrakcje czekają na nas później.

2017-07-25 12.37.36 1
Wylot Jaskini Mroźnej

Szlak od wylotu jaskini jest bardzo przyjemny – schodzimy po drewnianych schodach wprost do Polany Pisanej ( 1018 m n.p.m.), która oddalona jest o ok. 20 minut drogi.

2017-07-25 12.37.35 1
Drewniane schody prowadzące z wylotu Jaskini Mroźnej do Polany Pisanej

Polana Pisana to idealne miejsce na śniadanie w czasie przerwy w wędrówce. Polana otoczona jest licznymi skalistymi turniami we wnętrzu, których znajduje się wiele jaskiń. To tutaj też zlokalizowany jest końcowy przystanek dorożek konnych, które kursują od wejścia do Doliny Kościeliskiej w Kirach. W bliskiej odległości od Polany Pisanej znajduje się również początek żółtego szlaku odbijającego w lewo i prowadzącego do Smoczej Jamy przez Wąwóz Kraków.

2017-07-25 12.37.34 1
Polana Pisana – widok na Raptawicką Grań

Aby dojść do Smoczej Jamy musimy przejść niezwykle malowniczą, boczną odnogą Doliny Kościeliskiej. Wąwóz Kraków, bo to o nim mowa jest uważany za najpiękniejszy wąwóz w Tatrach Zachodnich. Przecina on stoki masywu Ciemniaka i Upłazińskiej Kopy. Ma aż 3 km długości, ale tylko niewielka część wąwozu udostępniona została turystycznie (pozostała część znajduje się pod ścisłą ochroną). Będąc w tym miejscu nie sposób nie odczuć roztaczającej się aury tajemniczości i niezwykłości.

2017-07-25 12.37.33 1
Dno Wąwozu Kraków

Nazwa wąwozu wzięła się z podobieństwa zaobserwowanego przez górali, którzy odwiedzali Kraków. To właśnie dawna stolica Polski i jej wąskie uliczki przypominały im różne formacje znajdujące się w wąwozie. Stąd też znajdziemy tu: Ratusz, Kościół, Wawel czy też Smoczą Jamę.

Wędrując dalej dochodzimy po kilku minutach do charakterystycznego rozszerzenia wąwozu (tzw. Rynku), gdzie podziwiać możemy metalową drabinkę prowadzącą prosto do wejścia do Smoczej Jamy. Drabinka usytuowana jest prawie pionowo, dlatego też warto zachować wzmożoną ostrożność, szczególnie, jeśli nie miało się do tej pory do czynienia z żelastwem na szlaku.

2017-07-25 12.37.31 1
Drabinka prowadząca do wejścia do Smoczej Jamy
2017-07-25-12-37-30-1-min
Nie jest to drabinka jak na Koziej Przełęczy, ale za pierwszy razem też robi wrażenie

Do jaskini wchodzimy przez charakterystyczny, szeroki otwór. Obowiązkowo przyda nam się latarka, a najlepiej czołówka, ponieważ prowadzący przez nią szlak jest ubezpieczony łańcuchami i muszę przyznać, że jest on relatywnie stromy i problematyczny. Problematyczny głównie przez to, iż wewnątrz jaskini jest mokro i ślisko oraz ciężko znaleźć dogodne stopnie pomagające przy wspinaczce. Smocza Jama zlokalizowana jest na wysokości 1100 m n.p.m. i stanowi w rzeczywistości 44 – metrowy tunel wyżłobiony w skale. Jej przejście nie powinno Wam zająć więcej niż 10 minut. Po jej przejściu skręcamy żółtym szlakiem w prawo, kierując się z powrotem do Doliny Kościeliskiej.

2017-07-25 12.37.29 1
Wylot Smoczej Jamy ubezpieczony ciągiem łańcuchów

W tym miejscu kończę pierwszą część naszej wycieczki. Mam nadzieję, że Wam się podobało i nie zanudziliście się na śmierć. Już w następnym tygodniu dalsza relacja, w której opowiem o Jaskini Mylnej i Raptawickiej oraz wybierzemy się nad urokliwy Smreczyński Staw.

Do zobaczenia na szlaku!

Dolina Pięciu Stawów Polskich przez Dolinę Roztoki

Dolina Pięciu Stawów bezsprzecznie należy do jednych z najpiękniejszych miejsc w Tatrach. Swoją popularność zawdzięcza głównie dzięki niesamowitym widokom i stosunkowo łatwym podejściu. Dolina posiada prawdziwie wysokogórski charakter – rozciąga się na wysokości ok. 1600 – 1900 m n.p.m. Od południowego wschodu otoczona jest przez Miedziane oraz Opalony Wierch, natomiast po przeciwnej stronie góruje nad nią Kozi Wierch i najwyższy szczyt w tym rejonie – Świnica    (2301 m n.p.m.). Dodatkową atrakcję (przy wyborze zielonego szlaku przez Dolinę Roztoki)  stanowi również największy wodospad w Tatrach – Siklawa.


Trasa: 

Palenica Białczańska czerwon – Las pod Wołoszynem czerwon – Wodogrzmoty Mickiewicza czerwon 1  – Rzeżuchy 1 – Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich  1  niebieski – Rzeżuchy niebieski czarny – Wodogrzmoty Mickiewicza 1 – Las pod Wołoszynem czerwon – Palenica Białczańska czerwon

Przewyższenie (różnica wysokości): 685 m

Trudność: gwiazda_pełna_17x17 gwiazda_pusta_17x17 gwiazda_pusta_17x17 gwiazda_pusta_17x17 gwiazda_pusta_17x17

Długość i czas przejścia szlaku:

13

Dojazd z Zakopanego

Do Palenicy Białczańskiej kursują busy m.in. nr 80, 87 i 116 (tabliczka „Morskie Oko”). W sezonie turystycznym ostanie busy do Zakopanego wracają mniej więcej koło godziny 21, natomiast poza sezonem znacznie krócej (18 – 19). Koszt przejazdu to 10 PLN, podróż trwa około 30 -40 minut.

 Opis szlaku

Swoją wędrówkę zaczynamy o godz. 600 przy parkingu w Palenicy Białczańskiej. Wybieramy wariant dojściowy przez Dolinę Roztoki. Inny wariant prowadzi czerwonym szlakiem do Doliny Rybiego Potoku, a następnie niebieskim szlakiem przez Świstówkę Roztocką.

Pierwszym punktem docelowym są dla nas Wodogrzmoty Mickiewicza, do których prowadzi asfaltowa droga. Z początku poruszamy się czerwonym szlakiem, prowadzącym do Morskiego Oka, stąd też odcinek ten lubi być mocno zatłoczony (szczególnie w okresie wakacyjnym). Po około 45 minutach dochodzimy do mostu, z którego podziwiać możemy Wodogrzmoty Mickiewicza. Wodogrzmoty znajdują się na potoku Roztoka i utworzone są z trzech kaskad: Wodogrzmot Wyżni, Niżni oraz Pośredni. Swoją nazwę zawdzięczają hałasowi, z jakim mamy do czynienia w momencie, gdy spadająca nimi woda uderza o skały znajdujące się poniżej. Na ławkach znajdujących się niedaleko wodospadu warto usiąść i zjeść pożywne śniadanie, które w górach smakuje zdecydowanie lepiej 🙂

1
Wodogrzmoty Mickiewicza

Zaraz przy rozległym postoju droga Oswalda Balzera krzyżuje się z zielonym szlakiem prowadzącym ze schroniska z Roztoce, prosto do Doliny Pięciu Stawów Polskich. To właśnie nim udajemy się w dalszą podróż. Szlak biegnie początkowo stromo pod górę, dlatego możemy być pewni, że doświadczymy bardzo dobrej rozgrzewki już na wstępie naszej wędrówki. Trasa w przeważającej części wiedzie przez las wzdłuż potoku Roztoka, kilkukrotnie przyjdzie nam przekroczyć go przy pomocy drewnianych kładek.

2

Dalej szlak nie przysparza większych trudności, podejście nie jest tak męczące, jak na początku. Po około 40 minutach docieramy do miejsca idealnego na kolejny odpoczynek i zaczerpnięcie łyka wody z sokiem malinowym. Nowa Roztoka (1292 m n.p.p.) to niewielka polanka z szałasem, pod którym można szukać schronienia w przypadku załamania pogody. Stanowi ona nie tylko świetne miejsce na odpoczynek, ale również na podziwianie grani Wielkiego i Pośredniego Wołoszyna. Warto dodać, że Wołoszyn to prawdziwa ostoja tatrzańskich niedźwiedzi – na jego zboczach znajdują się ich liczne gawry.

3

Po krótkim odpoczynku wędrujemy dalej, szlak łagodnie nabiera wysokości, a my docieramy do skrzyżowania szlaków przy Rzeżuchach (1435 m n.p.m.). Do wyboru mamy możliwość zmiany szlaku na czarny (krótsza i bardziej eksponowana opcja) lub dalsze kontunuowanie zielonym. Wybieramy trasę dłuższą z bardzo prostego powodu – nie możemy przecież odpuścić sobie niezwykłej atrakcji, jaką jest Wielka Siklawa. Siklawa to największy polski wodospad, którego wody opadają z progu Ściany Stawiarskiej, oddzielającej Dolinę Roztoki od Doliny Pięciu Stawów Polskich. Wodospad ma około 65 m wysokości i w zależności od poziomu wody w Wielkim Stawie dzieli się na dwie lub trzy strugi. Najlepsze wrażenie wywołuje bezsprzecznie w słoneczne dni, zaraz po intensywnych opadach deszczu – możliwe jest wtedy powstanie wielobarwnej tęczy z rozproszonych kropli wody.

4.jpg
Największy polski wodospad – Wielka Siklawa

Wspinając się płytami skalnymi docieramy po kilku minutach do brzegu Wielkiego Stawu Polskiego, który jest najgłębszym jeziorem w Tatrach (80,3 m). Stanowi też drugie co do powierzchni jezioro w Tatrach – zaraz po słynnym Morskim Oku. Przy północno – zachodnim brzegu Wielkiego Stawu Polskiego znajduje się również najstarszy szałas w Tatrach, datowany na XVII wiek. Powyżej Wielkiego Stawu znajduje się Czarny Staw Polski oraz Zadni Staw, położony w Dolince pod Kotłem i będący najwyżej położonym jeziorem w polskich Tatrach (1890 m n.p.m.).

Jeśli jednak chcemy dojść do schroniska (ok. 10 minut), skręcamy w lewo, mijając po drodze Mały i Przedni Staw Polski. Przy Małym Stawie mieści się strażnicówka TPN, która w przeszłości pełniła rolę schroniska.

5
Strażnicówka TPN przy Małym Stawie.
6.jpg
Mały Staw Polski

Ostatecznie docieramy do schroniska PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, gdzie chcemy spróbować legendarnej szarlotki i bigosu. Schronisko położone jest nad północnym brzegiem Przedniego Stawu. Jest najwyżej usytuowanym schroniskiem w Polsce (1672 m n.p.m.), co w połączeniu z malowniczymi widokami dookoła tworzy niesamowitą aurę tego miejsca. Po prostu chce się tu wracać. Zresztą sami zobaczcie. I jak tu się nie zakochać w Dolinie Pięciu Stawów?

7
Na zdjęciu niewielka część Miedzianego (2233 m n.p.m.), Szpiglasowy Wierch (2172 m n.p.m.) oraz Liptowskie Kostury (Wyżni – 2083 i Niżni –  2055 m n.p.m.)
8
Miedziane góruje nad Doliną Pięciu Stawów.
9
Widok znad Wielkiego Stawu na Szpiglasowy Wierch, Liptowskie Kostury, Kotelnicę oraz niewielką część Gładkiego Wierchu.
10
Buczynowe Turnie i masyw Wołoszyna nad Doliną Roztoki w świetle wschodzącego słońca.

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów to moje ulubione schronisko tatrzańskie, do którego wracam z miłą chęcią. Dysponuje ono 67 miejscami noclegowymi w pokojach 2, 4, 7, 8, 10 – osobowych. Ceny noclegów w zależności od sezonu i wielkości pokoju wahają się od 35 do 90 zł. Nie można oczywiście nie wspomnieć w tym miejscu o wspaniałej kuchni, która oferuje całodzienne wyżywienie dla wygłodniałych turystów. Przykładowe zestawy serwowane w schronisku i ich ceny:

  • Zestaw śniadaniowy (jajecznica, ser żółty, wędlina, masło, chleb, kawa lub herbata) – 14 PLN
  • Żurek z kiełbasą i ziemniakami – 9 PLN
  • Kotlet schabowy z ziemniakami – 18 PLN
  • Bigos – 13 PLN  (POLECAM!!!)
  • Szarlotka – 5 PLN (POLECAM!!!)

Dolina Pięciu Stawów urzeka swoim pięknem niejednego turystę, który tutaj dociera. Bez wątpienia należy do jednej z największych atrakcji naszych polskich gór. Swoją wyjątkową, wysokogórską atmosferę zawdzięcza przede wszystkim niezwykłemu położeniu w  samym sercu Tatr Wysokich. Co więcej, schronisko stanowi bardzo dobrą bazę wypadową na inne szlaki m.in. na Orlą Perć, Świnicę oraz Szpiglasowy Wierch.

11

Trasa przejścia
trasa_przejscia
Źródło: www.mapa-turystyczna.pl
Inne porady praktyczne i ciekawostki
  • schronisko w Pięciu Stawach jest jedynym w polskich Tatrach, do którego nie można dojechać samochodem
  • niebieski szlak turystyczny przebiegający obok schroniska pięciostawiańskiego, prowadzący z Morskiego Oka na Halę Gąsienicową przez Zawrat jest najstarszym szlakiem w polskich Tatrach